Showing posts with label obiad. Show all posts
Showing posts with label obiad. Show all posts

Sunday, 24 August 2014

Jarmuż da się lubić

Od dłuższego czasu fascynowało mnie zielsko, które w jezyku language nazywa się "kale". Sprzedawane jest w workach, w wersji poszarpanej jak sałata, ma ciemnozielony kolor i konsystencję włoskiej kapusty. Słownik usłużnie powiedział, że po polsku jest to jarmuż, co mi specjalnie za wiele nie pomogło, bo w kwestii tego warzywa wykazuję się głęboką ignorancją.

Zielsko to podobno jest superzdrowe, ma witaminy i różne inne paskudztwa, więc - czemu nie. W przypływie chęci eksperymentatorskich zdecydowałam podejść do niego trochę jak do kapusty. Na tak zwanego "czuja" komponowało mi się zielsko z boczkiem i grzybami i takoż postanowiłam postąpić.

Wyszło, co następuje:



Zużyto:


  • 200g zielska
  • 150g pokrojonego w kostkę chudego wędzonego boczku
  • 5 pokrojonych pieczarek
  • dwie szalotki lub jedna cebula (w kostkę)
  • 2 ząbki czosnku
  • dwie łyżki masła i odrobina mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej
  • torebkę kaszy gryczanej
Jarmuż pogotował się 15 minut w osolonej wodzie. W tym czasie na patelni boczek, pieczarki, szalotki i czosnek podsmażyły się na złoto. Następnie jarmuż odsączono, a w odrobinie gorącej wody spod tegoż rozrobiono masło i mąkę i dodano z powrotem do zielska, żeby nadać mu odrobinę bardziej kleistą strukturę. Wymieszano z zawartoscią patelni. Podano z kaszą gryczaną zaprawioną łyżeczką masła.

Zielsko okazało się całkiem smaczne i pożywne, więc jest szansa, że częściej zawita w moich eksperymentach.

Monday, 31 March 2014

Südtirol

W dzisiejszą podróż udamy się do Włoch Austrii południowego Tyrolu, który, mimo lokalizacji, nie jest w zasadzie żadnym z wcześniej wymienionych (albo jest jednym i drugim po trochu - zależy, jak patrzeć).

Południowotyrolska kuchnia to kuchnia w istocie narciarska w takim sensie, że kalorie spalone na nartach można odzyskać - ze sporą nawiązką - bardzo szybko. Miłośników zdrowego jedzenia należy z góry poinformować, że ani nadmiar, ani szeroki wybór warzyw i owoców problemem nie będą - wyboru bowiem specjalnie nie ma. Jada się potrawy ciężkie a treściwe, popijając piwem lub grzanym winem - nie jakąś tam hipsterską zieleninę.

Ciekawym lokalnym specjałem są Südtiroler Knödel - podawane w bulionie lub solo z surówką kule, które ugniata się z czerstwego pieczywa z mlekiem, jajkami, podsmażoną cebulką i odrobiną mąki i oleju. Po wyrobieniu i uformowaniu kul gotuje się je w lekko osolonej wodzie i potem ewentualnie podsmaża. Do ciasta dodaje się najczęściej lokalną szynkę - Südtiroler Speck, ser (wtedy mamy Käse-Knödel) lub szpinak (co daje, jak się można spodziewać, Spinat-Knödel). Knödel podawane są z surówką z kapusty i/lub sałatką z ziemniaków). 


a jednak jest mikrosurówka!

Innym specjałem, przyrządzanym w mistrzowski sposób w schronisku Bella Vista niedaleko Kurzras (Maso Corto), są Rippchen, czyli żeberka. 




Na deser poleca się Apfelstrudel - najlepiej na ciepło, z sosem waniliowym. Na poniższe zdjęcie załapało się też, jak widać, tyrajmisiu tiramisu (w końcu formalnie południowy Tyrol to Włochy) oraz - w charakterze "fotobomby" - wspomniana powyżej surówka z białej kapusty w parze z sałatką ziemniaczaną. 




Jak widać, południowotyrolska kuchnia jest w pełni przygotowana na zaspokojenie apetytów odwiedzających ten region narciarzy. W tym miejscu warto zauważyć, że lokalną ludność charakteryzuje specyficzne poczucie humoru głębokie zrozumienie potrzeb turystów.





Pobyt w Kurzras zaliczono do bardzo udanych.



Thursday, 30 January 2014

Steak and ale pie

Post z cyklu: jeśli wejdziesz między wrony... Oto relacja z przygotowania tradycyjnego angielskiego steak and ale pie, czyli po ludzku czegoś w rodzaju gęstego gulaszu na piwie zapiekanego w kruchym cieście. Potrawa ta do tej pory dość skutecznie mnie odstraszała, przede wszystkim czasem przygotowania. Dziś jednak, w przypływie szaleńczej odwagi, postanowiłam stawić jej czoła. Fakt istnienia całej masy obowiązków, które powinnam była dziś wykonać, ale siłą rzeczy musiałam przełożyć na jutro, nie ma tu znaczenia. Żadnego. Nic a nic.

Do pie potrzebujemy składników następujących:





Mięso podsmażamy z czosnkiem i szalotką, dorzucamy grzyby i warzywa, chwilę razem podsmażamy i doprawiamy tymiankiem, liściem laurowym i rozmarynem (jesli ktoś lubi).


Następnie zalewamy połową butelki ale i pozwalamy się podusić pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie. Jako że pracujemy z wołowiną, czas oczekiwania może sięgnąć z półtorej godziny. Chodzi o to, by mięsko było jak najbardziej miękkie. Resztę piwa przeznaczamy do użytku wewnętrznego, oczekując na mięsko. 




Kiedy zawartosć garnka będzie wyglądać i smakować odpowiednio zachęcająco, zagęszczamy całość odrobiną mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej. Okrągłą foremkę smarujemy tłuszczem, wysypujemy mąką i wykładamy niesłodkim kruchym ciastem, tak by wystawało ponad brzegi. Nadzienie przekłądamy z garnka do środka. Brzegi smarujemy rozbełtanym jajkiem i zaklejamy okrągłym kawałkiem ciasta. 





Smarujemy powierzchnię resztą rozbełtanego jajka i wstawiamy do piekarnika na 40-50 minut. Aż się zezłoci.




Po wyjęciu powinno wyglądać tak.



A w trakcie konsumpcji tak:



Thursday, 6 June 2013

Quiche z chorizo i szpinakiem

Odświeżony przepis na pyszną, szybką w przygotowaniu quiche = z dowolnych składników na zasadzie "co jest w lodówce". W lodówce musi niestety znaleźć się kruche ciasto, chyba że komuś chce się robić. Mnie nie.

Składniki:


  • kruche, niesłodkie ciasto
  • pół kubka śmietany
  • 1-2 jajka
  • tarty żółty ser, najlepszy jest gruyere
  • różne rzeczy, które pójdą na wierzch



W mojej dzisiejszej konfiguracji na wierzch poszło podsmażone chorizo, duszony por, podsmażone pieczarki, czerwona cebula i świeży szpinak.



Bez kruchego ciasta nie będzie quiche. To mówiłem ja, Jarząbek Wacław.



Na cieście rozkładamy skłądniki i zalewamy śmietaną rozbełtaną z jajkiem i solą/pieprzem do smaku. Nie, żebym jakoś specjalnie radziła komuś próbować śmietany rozbełtanej z jajkiem - konkretne paskudztwo. Całość przyprawiamy i posypujemy serem.







Pieczemy w 200 stopniach, aż będzie wyglądać wystarczająco apetycznie. Przez "apetycznie" rozumiemy coś następującego:





Quiche jest świetna na ciepło i na zimno jako przekąska.





Wednesday, 15 May 2013

Lasagne ze szpinakiem i chorizo


Wreszcie trochę więcej czasu na gotowanie! Lasagne niewątpliwie wymaga czasowych poświęceń, ale  rezultat jest wart wszelkich poczynionych ustępstw. Poza tym przygotowanie lasagne wymaga nauczenia się robienia sosu beszamelowego, co bywa nieco upierdliwe, ale za to przydaje się w innych kulinarnych kontekstach.

Lasagne umożliwia wspięcie się na kulinarne wyżyny, jeśłi chodzi o eksperymentowanie z kombinacjami smaków. Moja dzisiejsza kombinacja była dość prosta i objęła:


  • szpinak 
  • chorizo
  • pieczarki
  • cebulę
  • czosnek


Całość uzupełniła sałatka z mieszanych liści, pomidorków koktailowych, suszonych pomidorów i avocado (z sosem z oliwy i octu balsamicznego).

Kiedy opanuje się sztukę robienia beszamelu, przygotowanie lasagne przypomina zabawę klockami:


  • warstwa makaronu (ja nie gotuję, bo mi się nie chce)
  • warstwa beszamelu
  • warstwa nadzienia (przygotowanego wcześniej na patelni)
  • czynność powtórzyć do wykoczenia składników.


Potem do piekarnika, aż makaron będzie miękki.

I tyle.













Friday, 10 May 2013

Grzybowe risotto

Risotto to tylko pozornie bardzo proste danie: kiedy wreszcie udaje mi się zebrać siły witalne i umysłowe, żeby zabrać się za jego przygotowanie, raz się paskuda udaje, raz nie - a to ryż za twardy, a to smaku nie ma, a to za mało kremowe... Innym minusem risotto jest też to, że najlepiej smakuje przygotowane na świeżo - zatem jeśli mamy gości, włączamy im film na wideo albo ufamy, że będą umieli zająć się sami sobą, a sami zamykamy się w kuchni na pół godziny (pod warunkiem, że wcześniej posiekaliśmy grzecznie składniki i ustawiliśmy w kolejności chronologicznej). 

Kiedy risotto się uda, plusy ujemne ulegają jednak całkowitemu przesłonięciu przez plusy dodatnie. Dziś się udało. 


Do powyższego risotta (porcja na 2-3 osoby) potrzebujemy:
  • 200 g ryżu arborio (tego specjalnego do risotto, nie mylić z tym do pomidorówki)
  • 0,5 l bulionu (mój był grzybowy, dla pewności wrzuciłam do niego jeszcze kilka suszonych borowików)
  • 6 pieczarek
  • 3 ząbki czosnku
  • ze 2 spore chlupnięcia białego wina (plus reszta butelki ad usum internum)
  • łyżka soku z cytryny
  • pół paczki (viva precyzyjne określenia - tak gdzieś na oko z 5 łyżek) parmezanu lub wyrobu parmezanopodobnego
  • łyżka masła
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz do smaku


Do przybrania: kilka boczniaków uduszonych w masełku. 
W roli białka wystąpił grillowany kurzy cyc (oklaski!).  
Sałatka: rukola, pomidorki koktailowe, czerwona cebula, oliwa, ocet balsamiczny, sól, pieprz. 

Przejdźmy zatem do ad remu. 

Na podrzaną oliwę wrzucamy pokrojone pieczarki i jak się podsmażą, dorzucamy im dla towarzystwa posiekany/zgnieciony czosnek. Dajemy im kilkanaście sekund na tete-a-tete (żeby czosnek się za bardzo nie rozgrzał, świntuszek!) i wsypujemy ryż. Jep, wsypujemy ryż na rozgrzaną patelnię. Pozwalamy mu się pogrzać przez parę minut, mieszając żeby się nie przywarł za bardzo. 

Następnie wchlupujemy wino i pozwalamy mu wsiąknąć w ryż. To samo z sokiem z cytryny. 

I zaczyna się zabawa. Ale przed zabawą jeszcze jedna focia na zachętę. 


Zachęta się przyda, bo przechodzimy do najnudniejszego etapu operacji (to ten moment kiedy wino ad usum internum nabiera szczególnego znaczenia). Zalewamy zawartość patelni 1/6 bulionu, mieszamy i czekamy, trzymając patelnię na wolnym ogniu, aż bulion się wchłonie. Czynność powtarzamy do skończenia bulionu. Jeśli bogowie nam sprzyjają, ryż powinien być w sam raz - ani nie za miękki, ani nie za chrupiący. Jeśli akurat są zajęci i sprzyjają nam jakby kapkę mniej, wychodzi papka lub coś, co daje wrażenie gryzienia żwirku dla kota (nie, nie wiem, jak chrupie żwirek dla kota, wyobrażam sobie tylko!). 

Kiedy ryż wygląda zachęcająco (co w moim przypadku zdarza sie mniej więcej raz na trzy próby), zdejmujemy z kuchenki, dosypujemy parmezan, wrzucamy masło, doprawiamy do smaku. Jeśli zostało jeszcze coś wina - możemy zacząć zachowywać się kulturalnie, przestać pić z gwinta i przelać sobie do kieliszka. Efekt końcowy, podany na kupionym bardzo okazyjnie talerzu Rosenthala (szpan, szpan), wygląda, co następuje. 


Smacznego!

Tuesday, 10 April 2012

Galveston chicken

Nie mam pojęcia, skąd ta nazwa. Pomysły uprasza się wpisywać w komentarzach, bądź przesyłać na kartach pocztowych. Czekają cenne nagrody.

Wzmiankowanego kurczaka, a konkretnie udka z tegoż, konsumowały niedawno cztery osoby. Zostały tylko kosteczki, znaczy, że niezły. Zdjęć zrobić nie zdążono.

Składniki:
4 udka z kurczaka
4-5 ząbków czosnku
1 łyżka (łyżka, nie łyżeczka!) cayenne
1 łyżka papryki
1 łyżka oregano
płaska łyżeczka rozmarynu
1-2 łyżki oliwy z oliwek
sok z 1 cytryny
sól i pieprz do smaku

W miseczce mieszamy sprasowany czosnek, cayenne, paprykę, oregano, rozmaryn, oliwę z oliwek i odrobinę soku z cytryny. Lekko solimy i pieprzymy.

Udka solimy i nacieramy sokiem z cytryny. Następnie nacieramy pastą powstałą z połączenia przypraw, czosnku i oliwy. Marynujemy 2-3 godziny w temp. pokojowej.

Wkładamy do zimnego piekarnika i nastawiamy go na 200 stopni. Sprawdzamy po 40 minutach, ale najprawdopodobniej kurczak będzie piekł się do 1 godziny. Co jakiś czas polewamy kurczaka tworzącym się sosem.

Można podać z pieczonymi warzywkami: młode ziemniaczki, dynia, marchewka, pietruszka, czerwona cebula... - pokroić, wrzucić na blachę, posolić, polać oliwą i w niej wytaplać. Można przyprawić odrobiną ziół prowansalskich. Warzywka pieką się m/w tyle co kurczak. Można je przykryć folią, jeśli za bardzo się przypiekają. Od czasu do czasu trzeba przemieszać, żeby nie przypaliły się od spodu.

Sunday, 11 September 2011

Coq au vin czyli stara kura

Pomysł na dzisiejszy obiad był taki: pójdę do delikatesów McFarlane's i zobaczę, co mają. Próbowałam niektórych z oferowanych tam dań gotowych, przede wszystkim cassoulet, które przypomina mi bardzo udany pod względem kulinarnym wyjazd do Carcassonne, i nigdy się nie rozczarowałam.

Dzisiejszy wybór padł na coq au vin, czyli tradycyjną francuską potrawę z kury duszonej w bardzo ciemnym sosie z czerwonego wina. Nie zawiodłam się. Dla chętnych przepisy można znaleźć tu i tu. Kura podobno może być stara i o konsystencji podeszwy - dusi się ją tak długo, że nie ma siły, żeby nie zmiękła. Po przygotowaniu idealna jest taka, która sama odchodzi od kostek.

Saturday, 10 September 2011

Lasagne z cukinią, szpinakiem i kozim serem


Inspirowane. Zmodyfikowane z braku niektórych składników.

Składniki:

  • dwie małe cukinie
  • 400 g szpinaku
  • ząbek czosnku (bo szpinak bez czosnku to jakieś nieporozumienie)
  • 9 płatów lasagne
  • 2 żółtka
  • 2/3 kubka śmietany
  • 2-3 łyżki tartego parmezanu
  • małe opakowanie koziego sera
  • sól, pieprz, oliwa

Płaty lasagne gotujemy 2-3 minuty we wrzątku, wykładamy na ściereczkę. Podsmażamy wyciśnięty ząbek czosnku i zaraz wrzucamy na patelnię szpinak - na kilka minut, by zwiądł. Dodajemy ćwierć kubka śmietany. Cukinię kroimy 3-4 mm plasterki. Ser kruszymy. Resztę śmietany mieszamy z żółtkami, doprawiamy solą i pieprzem. 

Formę smarujemy oliwą, wykładamy pierwszą warstwę lasagne. Skrapiamy oliwą, wykładamy 1/3 szpinaku, 1/3 cukinii i 1/2 sera. Powtarzamy. Na wierzchu układamy cukinię, na niej szpinak, polewamy śmietanową mieszanką, posypujemy parmezanem. Zapiekamy ok. 20-25 minut. 


Sunday, 4 September 2011

Kurczak, salami i zielona soczewica



Dzisiejsze danie powstało wedle zasady "co mam w kuchni i w jakich konfiguracjach ma szansę być jadalne". W kuchni znalazły się:


  • 2 małe piersi kurczaka
  • kawałek salami - mniej więcej długości palca
  • dwie duże pieczarki + jeden suszony grzybek
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • kieliszek białego wina
  • 80g zielonej soczewicy
  • dwie łyżki mąki
  • dwie łyżki koncentratu pomidorowego
  • pół łyżeczki tymianku
  • kubek bulionu

Danie inspirowane tym, z lekką modyfikacją składników.

Salami podsmażyć do porządnego zrumienienia, dodać kurczaka, smażyć, aż kurczak się lekko zezłoci. Zdjąć z patelni, na pozostały tłuszczyk wrzucić pokrojoną w półtalarki cebulę, gdy zmięknie - przeciśnięty przez praskę czosnek. Po chwili dodać mąkę i koncentrat, podsmażyć. Dodać wino i bulion, rozmieszać, dodać pokrojone pieczarki i (opcjonalnie) namoczony grzybek, soczewicę, kurczaka i salami. Gotować na małym ogniu pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając i podlewając wodą, jeśli soczewica wszystko wypije.  

Thursday, 1 September 2011

Labraks - czy jakoś tak

Naszło mnie na rybę. Taką prawdziwą, smażoną, z chrupiącą skórką. Sklep po drodze z pracy miał do zaoferowania głównie paluszki rybne, ale udało mi się też wykopać nienajgorzej wyglądające filety z... no właśnie z czego? W języku language nazywa się to seabass, słownik mówi, że strzępiel, natomiast wiki twierdzi, że owszem, może kiedyś się zaliczało do strzępielowatych, ale się rozmyśliło, teraz jest moronowate i nazywa się labraks. Tudzień okoń morski, bar albo moren. Jak zwał, tak zwał, zasadniczo mi bez większej różnicy. Usmażone na bardzo gorącej oliwie - 5 minut strona ze skórką (musi sama odchodzić od patelni), raz obrócić, smażyć 2 minuty - jest chrupiące i pyszne. Podane na szpinaku z masłem czosnkowym i młodymi ziemniaczkami wygląda tak:


Sunday, 22 May 2011

Dziś tradycyjnie: babka ziemniaczana


Potrawa genialna w swojej prostocie. Popularna na Podlasiu - znam ją od Kasi :) Doskonała na grille i piwne imprezy, absolutnie niezastąpiona na "poimprezie". Proporcje można dobierać na oko - i tak wyjdzie.

Składniki (na 25cm podłużną chlebową foremkę):

  • 1kg ziemniaków
  • 1 duża cebula
  • słuszny kawałek kiełbasy
  • kawałek boczku
  • 1 jajko
  • czubata łyżka mąki ziemniaczanej (kukurydzianej, zwykłej...)
  • sól i dużo pieprzu

Kiełbaskę i boczek podsmażamy, dodajemy pokrojoną cebulę, smażymy, aż się zrumieni. Ziemniaki trzemy na drobnej tarce (jak na placki ziemniaczane) lub rozdrabniamy w blenderze (no bo komu by się chciało tracić czas i opuszki). Całość mieszamy, dodajemy jajko i mąkę, doprawiamy solą i pieprzem (z rozmachem). Pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku około godziny (aż wierzch będzie rumiany i chrupki).

Odgrzewana na drugi dzień nie traci walorów.





Thursday, 14 April 2011

Na szybko

Szybki obiad z produktów, które prawie każdy ma w lodówce.


Składniki:
- kilka plasterków szynki
- kilka pieczarek
- jeden por
- pół kubka śmietany
- kilka pomidorków koktailowych lub kilka suszonych
- szczypta płatków chili lub jedna mała posiekana ostra papryczka
- natka pietruszki (jak kto lubi)
- sól, pieprz, oregano, bazylia, parmezan

Szynkę kroimy i podsmażamy na oliwie. Dodajemy pieczarki, posmażamy, żeby zrumienić, potem dusimy. Dodajemy pokrojonego pora, dusimy do miękkości. Dodajemy pomidorki, podsmażamy. Dolewamy trochę wody i śmietanę, doprawiamy solą, pieprzem, chili, startym parmezanem, oregano i bazylią. Posypujemy pietruszką.

Podajemy na tagiatelle, pappardelle lub podobnych.

Krótko, zwięźle i na temat.

Thursday, 17 February 2011

Zielone tajskie curry


Zaczęło się od kupienia dwóch łodyżek trawy cytrynowej. Potem trzeba było wykombinować, jak je wykorzystać. Odpowiedź była oczywista: zielone tajskie curry!

Składniki:
-kurzy cyc
-mały pęczek świeżej kolendry
-zielona papryczka chili (ta średnia, nie ta malutka superostra)
-dwie łodyżki trawy cytrynowej
-dwa ząbki czosnku
-2cm startego korzenia imbiru lub dwie łyżeczki pasty imbirowej
-puszka mleczka kokosowego
-oliwa z oliwek
-sok z półcytrynki
-chlapnięcie oleju sezamowego (opcjonalnie)

Kurzy cyc podsmażamy tak żeby "zamknąć" - w środku ma być jeszcze różowy.

Pasta do curry:
Kolendrę myjemy, zostawiamy kilka listków do dekoracji, resztę wrzucamy do blenderka. Takoż ząbki czosnku, papryczkę bez nasionek, imbir i trawę cytrynową (po zdjęciu zewnętrznego liścia i odcięciu paru milimetrów korzonka). Dodajemy sok z cytryny i odrobinę soli i pieprzu. Rozdrabniamy na pastę (chwilę potrwa, bo trawa cytrynowa jest twarda).

Pastę dodajemy do kuciaka, podsmażamy i dodajemy mleczko kokosowe. Gotujemy, aż kuciak będzie gotowy. Przyprawiamy, jeśli trzeba.

Podajemy z ryżem lub ryżowymi nudlami.
Posted by Picasa